Co słychać w Kramie z tradycjami?

Szycie opanowało mnie (żeby nie użyć słowa – opętało…) do tego stopnia, że nie wyobrażałam sobie do niedawna bycia w domu i nie szycia. Ciągle miałam wrażenie, że marnuję czas, jak robię coś innego. Kompletna bzdura… Ale całe dnie spędzałam w pracowni szyjąc. Robiło się tutaj coraz ciaśniej, bo najpierw doszła druga hafciarka, potem stebnówka. Deska do prasowania wyniosła się do przedpokoju, więc tam też zrobiło się ciasno. Słowem – klaustrofobicznie dookoła. Przestałam się w pracowni czuć dobrze, doskwierał mi i brak miejsca i bałagan jaki zaczął się dookoła mnie tworzyć. Doszło do tego, że przestałam pewne rzeczy odkładać na miejsce, ich góra rosła na stoliku za platynką… Ja tonęłam a Maciej planował zmiany:) I te jego plany spowodowały mój przymusowy urlop od szycia. Na szczęście!!!

Jak już wcześniej pisałam, poprzednią sobotę, niedzielę i poniedziałek Maciej poświęcił na mierzenie, cięcie i spawanie. Wczorajszy dzień przeznaczony był głównie na malowanie.

Malowanki

Ja w tym czasie poszłam do lasu na grzyby. Było już raczej niezbyt rano, więc przeczesywałam moją ulubioną brzezinkę po jakimś grzybiarzu, ale okazało się, że nie był to czas zmarnowany, a wręcz przeciwnie:)

2013-09-21_06

A dzisiaj od rana wynosiliśmy wszystko z pracowni. No może prawie wszystko… był taki moment, że w pracowni został tylko stolik narożny platynkowo-coverlockowy i blat od stołu krojczego. I Maciej przyniósł do pracowni to co tak przez cztery dni pracowicie mierzył, ciął, spawał i malował…

2013-09-22_05 2013-09-22_06

No i przyszła chwila prawdy – czy będzie lepiej niż było?

Skręcanie stołu trwało… a ja niecierpliwie czekałam… A efekt? Przeszedł moje oczekiwania!!!

2013-09-22_07

Stół wcale nie zajął w pracowni dużo miejsca, nadal było mnóstwo przestrzeni, przy drzwiach postawiliśmy stolik narożny, na którym stanie platynka, na półce pod stolikiem znajdzie miejsce bardzo rzadko używany przeze mnie coverlock, i nareszcie będę miała miejsce na laptopa, z daleka od stołu krojczego a więc od pyłu z materiałów. Ale przecież jeszcze trzeba tu wstawić Juki i deskę do prasowania… Optymista Maciej twierdził, że wszystko się zmieści.

2013-09-22_08

I oczywiście miał rację!!! To jest po prostu niesamowite, ile miejsca zyskaliśmy po przemeblowaniu. To jeszcze nie koniec prac Maciejowych w pracowni. Jutro czeka go przeniesienie górnej lampy nad stół krojczy, zrobienie półki pod stołem, przeciągnięcie kabli do prądu, żeby przez ups-a podłączyć maszyny. Czekają na powieszenie półki na ścianie, wieszaki na nici do haftu, no i cała masa drobiazgów w postaci haczyków na tamborki i linijki… Ale zasadnicza część pracy już za nim. I uwieńczona sukcesem. Szczerze mówiąc, siedzę sobie teraz przy laptopie w pracowni i nie chce mi się stąd wychodzić, tak tu się zrobiło przyjemnie i przestrzennie… ale późno już, czas kończyć. A o stole i jego bardzo przydatnym mechanizmie napiszę następnym razem:)

 

This entry was posted in Hmmm co by tu...?. Bookmark the permalink.
Loading Facebook Comments ...

4 Responses to Co słychać w Kramie z tradycjami?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *