Trzeci haft opoczyński doczekał się oprawy. I to dosłownie. Głowa przed Świętami zaprzątnięta jest całkowicie pracą, więc nie bardzo mam możliwość wymyślenia, co z tym haftem uszyć. A jest on naprawdę bardzo wdzięczny, delikatny i śliczny. Tak więc postanowiłam mieć go ciągle na oku, może natchnienie spłynie na mnie…
No bo ciągle pracuję:
Oby do piątku… od piątku wolne. Będzie chwila na przygotowanie się do Świąt:)
A dzisiaj Maciej zrobił domowe masełko… w ilościach przemysłowych:) Oto 1,6 kg masła na nasz prywatny użytek:
No i oczywiście mnóstwo maślanki do domowego chleba:)
Mam nadzieję, że po Świętach będę miała czas na nowe wzory pościeli, zazdrostek, serwet. Dzisiaj pokażę dość nowy haft Maciejowy:
Już wiem, co z nim uszyję:)



2 Responses to Haftem malowane