Kuchnia to serce domu. To tu, gdy ktoś do nas wpada na pogaduchy, najprzyjemniej się siedzi przy herbacie, kawie, cieście… Nasza kuchnia musi być przytulna. Zresztą w drewnianym domu, gdzie króluje miodowy kolor ścian, nie może być nieprzytulnie.
Kiedy prawie cztery lata temu moje marzenie o tym właśnie domu zaczęło stawać się rzeczywistością, zaczęła się też nasza wspólna z Maciejem historia:) Maciej wiedział z moich opowieści, jaki ten dom wymyśliłam i wiedział, że plany są już gotowe i czekają tylko na zatwierdzenie w starostwie… I wiedział też, że dom będzie wyposażony tym, co mam, nie będziemy kupować nowych mebli. I pamiętam, jak pewnego dnia, jak mi się wydawało – z nieśmiałością – zapytał mnie, czy okap z kuchni też chcę zabrać do Kępy? Bo on tam przecież nie będzie pasował. Nie pamiętam, co mu wtedy odpowiedziałam, ale pamiętam rysunek, który Maciej mi pokazał. Narysował okap, o jakim marzył. Z miedzianej blachy i z drewna. Zawieszony na łańcuchach. I powiedział, że sam może ten okap zrobić. Wtedy dowiedziałam się, że Maciej marzy o tym samym co ja… tylko że ja nie umiałabym zrobić takiego okapu…
Minęły prawie cztery lata od tej chwili. Rysunek, jak widać, mam do dzisiaj:) Jeszcze w trakcie budowy domu kupiliśmy blachę miedzianą na okapy, bo wtedy już było wiadomo, że powstaną dwa – nad kuchnię węglową i nad kuchnię gazową. Ale czas mijał, a okapy nie powstawały. Blacha czekała sobie grzecznie w garażu, a Maciej upiększał dom na zewnątrz, robił potrzebne wykończenia z drewna wewnątrz. Potem, jak powstał Kram z tradycjami, okazało się, że i tu Maciej ma ogromne pole do popisu. A blacha dalej czekała. Aż pewnego dnia Maciej zaczął coś w tajemnicy robić przed garażem. Ciekawska ze mnie kobieta, przerwałam więc moje robótki ręczne i poszłam skończyć z tajemnicą. I zobaczyłam, że Maciej robi coś z blachy miedzianej. A co mógł robić z blachy miedzianej? Od tej chwili nie mogłam się doczekać okapów. Trochę to trwało, zanim Maciej skończył pierwszy. Od jakiegoś czasu już wisi nad kuchnią węglową:) A dzisiaj Maciej powiesił drugi okap. I w kuchni zrobiło się jeszcze bardziej przytulnie. W sam raz do pogaduch przy kawie, szarlotce…
Nieważne, ile czasu trwa, zanim zrealizujemy marzenie. Najważniejsze, że to robimy. Bo naprawdę warto!!!


6 Responses to „Jest taki dom…” cd.