Krótki, a więc intensywny urlop już za mną. Pięć dni, z tego trzy w Szklarskiej Porębie – Baza pod Ponurą Małpą, namiot, dmuchany materac, wycieczka w góry przerwana burzą…
W piątek poszliśmy z kempingu do Szklarskiej, tak sobie powłóczyć się po mieście i zrobić jakieś jedzeniowe zakupy.
Tego dnia gotował Maciej, bo mi się strasznie nie chciało… Ale obiad był pyszny, co zresztą widać po mnie kucharza:)
A wieczorem krótki spacer do wodospadu Szklarki.
Późnym wieczorem czekałam razem ze znajomymi na Maciejowe śpiewanie:
I nareszcie tego wieczoru udało mi się zrobić kilka fajnych zdjęć Maciejowi na scenie!!!
W sobotę rundka po Szklarskiej i okolicach, bo trochę miałam opory przed dalszą wycieczką w góry. Dawno nie chodziłam po górach, u nas w Kępie też ostatnio mało chodzę, bo psa się zestarzała i odmawia długich spacerów.
Sowie Skały i my:
Obiad jedliśmy w holenderskiej naleśnikarni. Dwa lata mieszkałam w Holandii i nie wiedziałam jak pyszne naleśniki potrafią przyrządzić Holendrzy… A po obiedzie herbatka:
Ostatni dzień w Szklarskiej postanowiliśmy spędzić na szlaku. Wybraliśmy trasę z Bazy pod Ponurą Małpą przez Maciejowice do schroniska Pod Łabskim Szczytem. Niestety, pod koniec czarnego szlaku dopadła nas burza. Postanowiliśmy zawrócić, nie dochodząc do celu… Okazało się, że niespełna 20 km, które przeszliśmy, tak mi dało popalić, że po powrocie do Bazy padłam…
Wstałam następnego dnia rano. Spakowaliśmy się i pojechaliśmy w stronę domu, wstępując do Kamiennej Góry do Muzeum Tkactwa. Mamy trochę zdjęć, ale przewodnik poinformował, że nie możemy ich publikować… Hmmmm… jak w zeszłym roku byłam w Muzeum tradycji ludowych (Musee des Traditions Populaires) w Olonne-sur-Mer we Francji, nawet nie musiałam pytać o możliwość fotografowania. Bileterka, widząc, że mam aparat fotograficzny, powiedziała, że mogę robić zdjęcia. I nie było zastrzeżeń odnośnie publikacji tych zdjęć… Cóż… co kraj, to obyczaj…











One Response to Urlop i po urlopie…