Pogoda nad oceanem robi się jesienna. Rano padał deszcz, po południu wyszło słońce, ale wieje silny i chłodny wiatr, więc nie ma upału. Bretignolles-sur-mer powoli pustoszeje. Koniec sierpnia, kończą się wakacje. Wybrałam się dzisiaj na spacer nad ocean i powłóczyłam trochę po miasteczku.
Na plaży prawie pusto, trochę spacerujących. Widać, że niedawno był przypływ, więc pojawili się, dzisiaj akurat nieliczni, poławiacze muli:
Gdy szłam przez miasteczko, minął mnie przepiękny, bordowo-biały ogórek kamper na brytyjskich numerach. Niestety, nie zdążyłam wyjąć z plecaka aparatu… Ale za to, proszę – cytrynka z oceanem w tle:)
Dzisiaj zwróciłam uwagę na detale. To jest mocowanie okiennic, bardzo popularne tutaj:
No i dzwonek w oknie… bardzo mi się podoba:)
Pojutrze będę w Paryżu, znowu przybędzie zdjęć w albumie:) W planach przede wszystkim Muzeum d’Orsay i podróż do świata impresjonistów. Ale najbardziej cieszy mnie powrót do domu. Już we wtorek wieczorem ląduję w Warszawie!!!







2 Responses to Co porabiam, gdy nie szyję cd. cd. cd…