No to poniosło mnie na koniec Europy… Jestem od kilku dni w Bretignolles-sur-Mer we Francji. Miejscowość znajduje się nad samym oceanem, w regionie Kraj Loary. Zupełnie inny świat niż mój. Kiedy jechałam pociągiem z Paryża do Les Sables-d’Olonne, przez większość trasy krajobraz wydawał mi się podobny do polskiego. Tylko krowy na pastwiskach były białe… Dopiero bliżej wybrzeża krajobraz zaczął się zmieniać..
Bretignolles-sur-Mer to nieduża miejscowość, zabudowana ślicznymi, niewielkimi, jasnymi domami. Mają prześliczne okiennice – białe, niebieskie lub zielone. Okna i przeszklone drzwi udekorowane firankami, często robionymi ręcznie. A to co najbardziej mi się podoba, to dachy kryte dachówką. Jest tu dużo starych domków, a te stawiane niedawno stylem nawiązują do starych. Najprawdopodobniej wiele z tych domków zamieszkanych jest tylko w sezonie.
No i jest kościół:
W centrum znajduje się kilka nowoczesnych budynków. Między innymi hala targowa, w której dzisiaj zrobiłam kilka zdjęć tego, za czym nie przepadam, czyli ryb i owoców morza.
Przepięknie jest nad oceanem. Przedwczoraj zrobiłam zdjęcie zachodu słońca.
A dzisiaj spędziłam trochę czasu na plaży w ciągu dnia. Plaża tutaj skalista i kamienista, ale są też piaszczyste fragmenty.
Ale przebojem dla mnie jest automat do pizzy… ciekawe co na to Włosi:
Bardzo mi się podobała porcelana na jednej z wystaw sklepowych. Niestety, zdjęcie robione przez szybę, bez filtra…
Spędzę tu jeszcze trochę czasu… pozwiedzam. Album ze zdjęciami na pewno się powiększy:) No i wiedza o regionie – mam nadzieję – też!!!



















3 Responses to Co porabiam, kiedy nie szyję… cd.