Chyba tęsknię za wiosną, bo mi w głowie tylko kwiatki. Taki ciąg do nich złapałam, że nic tylko wycinam… A ponieważ jednego wzoru kwiatków było mi mało, w mojej bogatej kolekcji haftów znalazłam kolejny… Podłoga w pracowni cała usypana białymi płatkami, a ja wycinam i wycinam:) Do wiosny daleko, ale ja mam w pracowni wiosnę, zupełnie jakby kwitły jabłonie:)
No i co z tego wycinania mi wyszło?
Fartuszek, który nazwałam fartuszkiem eleganckiej pani domu:
I drugi – fartuszek eleganckiej gospodyni:
Iwonka prezentując fartuszki, okazała się całkiem elegancką kobietą:)
A mi wycinania kwiatuszków było mało, więc zabrałam się za haftowanie i wycinanie zazdrostki do pokoju gościnnego:
żeby wisiała sobie w towarzystwie uszytej wcześniej firaneczki:
A tak wyglądają razem:
Maciej zrobił z drewna uchwyty do sznurków, którymi zawiązałam zasłonki:
I okazało się, że dla mnie to jest ptaszek, a Maciej zrobił pazurek… Hmmm… jak zwał, tak zwał, ważne, że efekt nam się bardzo podoba:)
Ale teraz koniec z kwiatuszkami na czas jakiś. Teraz czas skończyć koszulę dla Macieja, nie taką jak ślubna, na razie zwykłą, codzienną. Na tę podobną do ślubnej jeszcze trochę Maciej musi poczekać…








2 Responses to Co porabiam w mojej nowo urządzonej pracowni:)