Wczoraj wieczorem Maciej zrobił kolejne zdjęcie, tym razem z bliska, firaneczki, jaką wyhaftowałam do pracowni. Chcę ją pokazać, bo wydaje mi się bardzo wdzięczna:) A oto ona:
No i przyznam się w końcu, jak nazwaliśmy pracownię. Ale od razu zaznaczam, pomysł na nazwanie miałam ja, ale nazwę wymyślił Maciej…
Tak tylko zaznaczam, żeby ktoś nie pomyślał, że megalomanka ze mnie… Ale prawdę mówiąc nazwa od razu mi się spodobała i nie protestowałam:)
A dzisiaj na spacerze z psą znalazłam dwa osaki, może to już ostatnie…



5 Responses to Moja pracownia cd., cd…