Dzisiaj nic nie szyłam. Dostałam lenia krawieckiego i powiedziałam sobie, że się do kuchni przenoszę. Wczoraj wypatrzyłam przepis na drożdżowe ślimaczki. Na zdjęciach wyglądały bardzo smakowicie, więc postanowiłam je dzisiaj upiec. Jak postanowiłam, tak zrobiłam:
W rzeczywistości też są przepyszne, a pachną… nieziemsko smakowicie!!!
W ogóle dzisiejszy dzień był jakiś inny, luźniejszy, tak jak to kiedyś bywało, kiedy nie mogłam szyć z powodów zdrowotnych. W soboty i niedziele włóczyliśmy się z Maciejem po polach, psa z nami biegała… I tak też było dzisiaj:)
A dzień był dzisiaj wyjątkowo piękny, aż się nie chciało wracać do domu!!! Na polach ciągle jest mokro, brodzimy sobie po nich w kaloszach, znajdujemy kanie, których cała masa tam rośnie. Dzisiaj znowu przynieśliśmy kilkanaście, ale jak tu ich nie brać, jak się same do rąk pchają…
Jak widać, Arisa z radością pilnuje dla nas tych kań:)
A to zdjęcia zrobione tydzień temu, kiedy to w ciągu dwóch dni przytachaliśmy z pól 22 kanie. Nie zamierzałam ich smażyć, o nie. Ugotowałam z nich wielki gar flaków, jedliśmy przez cztery dni…
No i ta radość psa nurzającego się w mokradłach… bezcenna!!!
Ja mam olbrzymią prośbę do lata – zostań z nami jeszcze przez jakiś czas, jest naprawdę cudnie. Na jesień możemy poczekać, nic się nie stanie, jeśli przyjdzie później!!!







3 Responses to Czy to naprawdę koniec lata???