Ostatnio pisałam na blogu jeszcze jesienią. Ale jesień poszła już w dal, okrąża świat, żeby za parę miesięcy wrócić do nas. A za oknem coraz bardziej zimowo się robi. W kominku palimy codziennie, czasem zdarza się też palić w kuchni węglowej. Na dworze zagościł mróz, za to śnieg chyba się na razie do nas nie wybiera. Szkoda bardzo, że słońca jest tak mało. Wczorajszy dzień był jasny i słoneczny, a dzisiaj niestety znowu słońce skryło się za ciężkimi, burymi chmurami. Co prawda nie mam czasu na dalekie wyprawy spacerowe, pracy mam dużo, ale o ile przyjemniej mija dzień, nawet spędzony w pracowni, gdy za oknem widać piękne niebieskie niebo i blask słońca…
A co nowego powstało w Kramie z tradycjami?
Jakiś czas temu powstał śliczny haft z kaniami. Wywołała go potrzeba chwili, a raczej potrzeba włożenia do woreczka ususzonych kań, nazbieranych na łąkach. A żeby było wiadomo, gdzie są kanie, a gdzie inne suszone grzyby – najlepiej oznaczyć worek:) No więc jest oznaczony!!! Teraz się nic nie pomyli:)
Na początku mojej przygody z szyciem, kiedy się jeszcze uczyłam, uszyłam bardzo tradycyjny komplet. Wzór pamiętam z dzieciństwa. Wtedy szyło się poszwy kopertowe – z wyciętym otworem na środku poszwy, przez który wkładało się kołdrę. Ten otwór był obszywany koronką. Ponieważ teraz nie szyje się ozdobnych kołder, zrezygnowałam z typowej poszwy kopertowej, ale nie zrezygnowałam z wszycia koronki pośrodku. Pościel ta służy nam już od kilku lat, nie doczekała się niestety zdjęcia. Ostatnio postanowiłam znowu uszyć pościel według tego wzoru, i oto efekt – takie wspomnienie dzieciństwa…:
Kilka tygodni temu zapytała mnie klientka, czy nie uszyłabym pościeli z lawendą. Uszyłam. Chociaż lawenda to nie moja bajka, mam w mojej kolekcji hafty lawendowe. Kupione dość dawno temu z myślą o koleżance, która planuje kuchnię w stylu prowansalskim. Kuchnia w tym stylu ciągle w planach, ale lawenda doczekała się wyjścia na światło dzienne:)
Udało mi się też, w chwili wolnej pomiędzy zamówieniami, uszyć komplet pościeli, który już od bardzo dawna miałam w planach. A inspiracją do tego kompletu był haft angielski – autorski. Haft powstał dawno temu, nie zamieszczę na razie jego zdjęcia, bo pościel z nim jest dopiero w mojej wyobraźni, ale planując jaki komplet mogłabym z tym haftem uszyć, „wyplanowałam” kolejne hafty, które zdobią tę właśnie ostatnią nowość „Kramu z tradycjami”:
Haft z poszwy na kołdrę wygląda tak:
To jest haft na poszewce na poduszkę:
A tak z bliska wygląda haft na jaśku:
Hafty, co jest bardzo istotnie, wykonałam matową nicią. Jestem bardzo zadowolona z efektu. Oprócz haftów pościel ozdobiona jest taśmą batystową z haftem angielskim. No i nareszcie mam guziki pościelowe obciągane białym lnem!!! Zarówno pościel z koronką, jak i ta z haftami angielskimi – zapinana jest na te właśnie śliczne i bardzo tradycyjne guziki:)
Trochę czasu upłynie, zanim uszyję kolejne nowości. Ale niedługo będę szyła jedyną w swoim rodzaju, niepowtarzalną pościel. W Wisłoku jest piękna chata łemkowska, która dzięki fantastycznym ludziom otrzymała drugie życie:) Zainteresowanych odsyłam na stronę Chaty nad Wisłokiem (przeczytałam historię remontu chaty jednym tchem). W tej chacie powstał pokój o nazwie – Ćwirlandia. Autorką ptaszków zdobiących ten pokój jest Ewelina z Ewelinaart. Natomiast ja zostałam poproszona przez Monikę z Chaty nad Wisłokiem o uszycie dla nich pościeli, między innymi właśnie do Ćwirlandii. Nie może powstać inna, tylko z ptaszkami Eweliny. I tak, za zgodą autorki, powstały hafty, które niedługo ozdobią pościel dla Chaty nad Wisłokiem.
Szczerze mówiąc nie mogę się już doczekać szycia tej pościeli:)
















3 Responses to Dawno mnie tu nie było…