Jesień w Chacie za wsią

Trzy tygodnie temu zadzwonili do furtki Pani i Pan, którzy (jak się od nich dowiedziałam) od 40 lat przyjeżdżają do Kępy Niemojewskiej na grzyby. I parkują koło naszego domu. To znaczy koło naszego domu to od 40 lat nie mogą, bo nasza całkiem nowa 100-letnia chata ma raptem 4 lata. Ale jak liczył tak liczył – parkują koło naszego domu i już.  Państwo zadzwonili do furtki, bo zobaczyli jakiś czas temu napis na płocie:

Kram z tradycjami_01

I chcieli zobaczyć, co też w Kramie z tradycjami można kupić:) Pan wybrał haftowaną serwetę z naturalnego lnu. Dzisiaj spotkaliśmy Pana przed naszym domem. Znów przyjechał na grzyby, a przy okazji przywiózł zdjęcia serwetki:) Bardzo się ucieszyłam, bo od jakiegoś czasu myślę o zrobieniu galerii zdjęć z moimi uszytkami u klientów:)

IMG_3303

Miło zobaczyć, jak serweta wymyślona i uszyta przeze mnie wkomponowuje się w atmosferę czyjegoś domu:) No i od dzisiaj serweta nie będzie samotna, dołączy do niej druga:)

Panie Macieju, ten wpis jest zainspirowany dzisiejszą rozmową i Pana stwierdzeniem, że za mało piszę… No cóż, ostatnio to wpływ jesieni. Dzieje się dużo, ale jakoś umysł zleniwiał.

Dzisiejszy dzień wypełniony robótkami kuchennymi, wizytami kupujących i szyciem, pędził jak szalony… Ale podobno im więcej zajęć, tym lepiej można się zorganizować, więc ja też się zorganizowałam i piszę na blogu:)

Codzienne życie blisko natury powoduje, że ma się ochotę coraz więcej robić samodzielnie. W naszym przypadku przekłada się to między innymi na robótki kuchenne. Przestają korcić gotowe produkty ze sklepów. Jeszcze mieszkając w Warszawie, zachęcona przez Macieja, zaczęłam samodzielnie piec chleb. Oczywiście taki prawdziwy, razowy na zakwasie. Od wielu lat nie kupujemy chleba. Bo ten domowy jest najsmaczniejszy!!! A jeszcze jak jest pieczony w glinianej misie zrobionej przez Macieja… naprawdę rewelacja!!!

00000039 00000106

Trochę trwało zanim załapałam, że przecież mamy we wsi wspaniałe mleko od prawdziwej krowy, a jak jest takie wspaniałe mleko, to po co jeść kupowane jogurty. Zdecydowaliśmy się zanabyć jogurtownik. To taka grzałka na 7 słoiczków. I od kilku miesięcy robię w domu przepyszny jogurt. Zamrażarka pęka w szwach, wyładowana dobrem lata – między innymi malinami, truskawkami i jagodami do jogurtów:)

No i jeszcze jedno „odkrycie” – domowe masło. Wszak jak jest mleko od prawdziwej krowy, to jest też najprawdziwsza śmietana:) Na początku ubijaliśmy masło w słoiku, niewielką ilość. Zbyt często trzeba było je robić. A ubicie masła to nie jest takie hop siup. Dwie godziny ubijania. Tak więc lepiej zrobić od razu więcej. Tutaj pisałam o tym, jak robimy więcej masła:) Okazuje się, że masło domowe bardzo dobrze przechowuje się w lodówce. A domowy chleb z domowym masłem po prostu wymiata!!!

No i żeby nie było tak skromnie – tylko chlebek z masełkiem, przyszedł czas na domowe wędliny. Nie mamy jeszcze wędzarni przy chałupce, więc takich wędlin na razie nie robimy. Przyjdzie na to czas. Kupiliśmy więc szynkowar. Niewielki, lepiej zrobić częściej i różne wędliny. Na razie mam pierwszą próbę za sobą, całkiem udaną. Mięso na kolejną wędlinę marynuje się w lodówce. Jutro będę ją parzyć a pojutrze chwila prawdy:) No i może uda się zrobić sesję chlebkowi z masłem i wędliną domowej roboty. Chyba że zbyt szybko zniknie i nie zdążymy zrobić zdjęć:)

A!!! Zapomniałabym, a mam ogłoszenie. Poszukuję domu dla ok. 2-letniego kotka. Może ktoś się nim zaopiekuje, my niestety nie możemy. Uczulenie na kota…

 

This entry was posted in Hmmm co by tu...?. Bookmark the permalink.
Loading Facebook Comments ...

4 Responses to Jesień w Chacie za wsią

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *