Dawno nie pisałam nic o naszej Chacie za wsią. Zajęta pracą, wymyślaniem nowych wzorów zazdrostek i firanek. Zajęta do tego stopnia, że nawet tymi nowymi wzorami nie pochwaliłam się na blogu. No to zrobię to w następnym poście.
A dzisiaj będzie o moim nowym hobby – zbieractwie. I to nie byle czego, ale fajansu z Włocławka.
Dość dawno temu pokazywałam zdjęcie naszej kuchni z okapami, jakie zrobił Maciej. To zdjęcie jest tutaj. Na nim widać dwie fajansowe deseczki z Włocławka wiszące na ścianie nad kuchnią węglową. A tutaj widać, że kolekcja trochę się powiększyła. Ale to był bardzo skromny początek. Te cztery deski dostałam kilka lat temu w prezencie od koleżanki szkolnej. W maju tego roku, w prezencie urodzinowym, dostałam od Mamy i Siostry kolejne egzemplarze Włocławków – wazon, talerz, salaterkę, półmisek. Była też puszka, którą postawiłam na blacie kuchennym pomiędzy innymi puszkami (nie z Włocławka)… i nagle okazało się, że tamte są nieładne, a ta jest śliczna. I wymarzyłam sobie całą masę fajansowych Włocławków na blacie kuchennym. A z marzeniami jest tak, że dobrze jest je realizować:) W lipcu wybrałam się z moją Siostrą po naszą Mamę do Ciechocinka. W drodze powrotnej wstąpiłyśmy do bardzo klimatycznego miejsca – Galerii Antyków „Stary Świat” we Włocławku. Jakiś czas przed wyjazdem bardzo dokładnie obejrzałam, co mają z fajansu z Włocławka. I dostałam oczopląsu. Postanowiłam więc wybrać konkretne, potrzebne mi rzeczy, bo chałupka nie jest z gumy. Kiedy weszłam do magazynu w Galerii, bardzo się ucieszyłam, że miałam wybrane to co chcę kupić, bo w przeciwnym razie naprawdę miałabym problem. Oczopląs tylko się wzmógł… Poprosiłam więc tylko o to, co miałam wybrane. No i okazało się jeszcze, że Mama postanowiła, że te cudeńka da mi w prezencie imieninowym:) A od Siostry też dostałam na imieniny kolejne fajanse z Włocławka. Po ustawieniu wszystkiego na blacie okazało się, że jeszcze trochę się przyda, więc znowu przejrzałam dokładnie stronę Galerii i dokupiłam parę rzeczy. Wszystkie te cudne fajansowe przedmioty zostały wykonane w latach 70/80-tych XX wieku. Są ręcznie malowane. Można powiedzieć, że to zbieranina, bo nie stanowią kompletu. Są w różnych kolorach, mają różne wzory, ale pięknie się razem komponują.
Na zdjęciach widać też półkę z wiszącymi starymi platerowanymi łyżkami – taka półka to też było moje marzenie. I oczywiście półka jest dziełem Macieja:)
A tu jest talerz od mojej Siostry:
A nad piecem zawisł zegar i jedna z deseczek, które zapoczątkowały kolekcję:
W Galerii kupiłam sam cyferblat, mechanizm zegarowy założył Maciej i zrobił wskazówki.
I tak, krok po kroku, serce naszego domu staje się coraz cieplejsze, przytulniejsze i kolorowe:)
Resztę fajansowej kolekcji pokażę przy innej okazji. Całkiem niedawno kolekcja znowu się powiększyła o kolejną deskę i puszkę (prezent od Mamy Macieja). Mam też dzbanki (jeden z lat 50-tych) i wazon. I jakiś czas temu dopatrzyłam się, że bardzo stare głębokie talerze, które mam po Cioci – to również fajans z Włocławka. Tak więc kolejna sesja zdjęciowa będzie za jakiś, mam nadzieję niedługi czas.
Mam też nadzieję, że jednak chałupka okaże się z gumy i będę mogła powiększać moją fajansową kolekcję:)





4 Responses to „Jest taki dom…” cd., cd., cd.